Każda kobieta w ciąży ma inne potrzeby. W moim przypadku już na samym początku - ok. 5-6 tygodnia ciąży - odczułam większe łaknienie. Praktycznie mogłabym jeść bez przerwy, było to spowodowane przede wszystkim ciągłym uczuciem głodu i jednocześnie nudnościami. Nie mogłam dopuścić do tego, aby burczało mi w brzuchu. W chwili, kiedy czułam, że zaczynam być głodna musiałam natychmiast zjeść, cokolwiek. Wchodziło prawie wszystko. Będąc w kuchni czułam się jak odkurzacz. Najlepsze było mięso wołowe i wieprzowe, niestety kurczak nie przechodził mi przez gardło, czułam, że dusze się smakiem pierza :/
Mogłam jeść śledzie pod każdą postacią, nawet niewymoczone matiasy, ogórki kiszone, kapustę kiszoną, pomidory (niestety w styczniu i lutym było bardzo trudno znaleźć coś dobrej jakości w "normalnej" cenie), pomarańcze. A do picia najlepsza była gorzka, czarna herbata z cytryną lub ewentualnie herbaty owocowe.
Mogłam jeść śledzie pod każdą postacią, nawet niewymoczone matiasy, ogórki kiszone, kapustę kiszoną, pomidory (niestety w styczniu i lutym było bardzo trudno znaleźć coś dobrej jakości w "normalnej" cenie), pomarańcze. A do picia najlepsza była gorzka, czarna herbata z cytryną lub ewentualnie herbaty owocowe.
Oprócz wyrobów drobiowych mój żołądek nie tolerował kawy, rosołu, ciast i słodyczy (wyjątkiem były cukierki owocowe typu landryny, najlepiej Nim 2).
Na szczęście nie mogłam narzekać na nękające mnie wymioty, bo prawie w ogóle ich nie było. Od początku ciąży może zdarzyły się trzy razy, z czego najbardziej zapamiętałam weekend 14-16 lutego 2014, wtedy nasza Pejełka dała czadu. Cały tydzień marzyłam o pysznych pieczonych, soczystych żeberkach. Z 2,5 kg mięsa zjadłam jeden maleńki kawałeczek, po którym niestety bardzo cierpiałam, a na kolacje byłam skazana na kaszkę. Podobna sytuacja miała miejsce dzień później tylko nastąpiło to po lodach. Od tamtego czasu żeberek nie jadłam w ogóle, przez pewien czas miałam nawet wstręt do jakiegokolwiek mięsa, natomiast jeśli chodzi o lody to towarzyszą mi przez cały czas, są najlepszym lekiem na zgagę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz