piątek, 27 czerwca 2014

Ostropest plamisty

 Ostropest plamisty (Silybum marianum (L.) Gaertner) - gatunek rośliny należący do rodziny astrowatych. Pochodzi z obszaru śródziemnomorskiego: Europa Południowa, Egipt, Izrael, Turcja. Rozprzestrzenił się jako uciekinier z upraw w wielu rejonach świata. W Polsce roślina uprawna, czasami zdziczała (ergazjofigofit).* 




Ostropest plamisty można zakupić w sklepie zielarskim lub aptece, dostępny jest również przez internet. Koszt opakowania to ok. 5-6 zł. Występuje w postaci zmielonej i ziarnistej, ja kupiłam ten pierwszy, ponieważ ziarenka przed spożyciem trzeba zmielić lub rozbić, codziennie pół łyżeczki popijałam wodą, herbatą lub actimelem, można wymieszać z jogurtem lub posypać kanapkę.






Źródło:
* http://pl.wikipedia.org/wiki/Ostropest_plamisty

wtorek, 17 czerwca 2014

Badania, które należy wykonać w ciąży

Wiem, że może wydawać się to oczywiste, ale głównym i podstawowym badaniem podczas ciąży jest badanie USG podczas standardowej wizyty u lekarza prowadzącego ciążę, aczkolwiek niektórzy lekarze twierdzą, że przy prawidłowo rozwijającej się ciąży mogą być wystarczające trzy takie badania ok. 12, 22 i 33 tygodnia. Podczas jednej z pierwszych wizyt "ciążowych" lekarz wykona cytologię oraz posiew, badania te należy powtórzyć pod koniec ciąży lub w razie potrzeby. Za każdym razem zmierzy ciśnienie i powinien zważyć lub co najmniej zapytać o aktualną wagę. Poza tymi standardowymi, które wykonuje lekarz w gabinecie podczas wizyty kobietę ciężarną czeka kilka wycieczek do laboratorium. Badania, które należy wykonać:

  • morfologia i badanie ogólne moczu raz w miesiącu lub wg zaleceń lekarza może zdarzyć się częściej,
  • grupę krwi i czynnik Rh, różyczka, toxoplazmoza na początku ciąży,
  • WR (badanie w kierunku kiły) oraz antygen Hbs (wykrywa żółtaczkę typu B) na początku i pod koniec ciąży,
  • stężenie glukozy na czczo na początku oraz w połowie ciąży, w przypadku tego drugiego terminu jest wykonywane to badanie po obciążeniu glukozą 50 g lub 75 g wg zaleceń lekarza.
W moim przypadku dodatkowo zalecono mi wykonanie badania:
  • AST, ALT - próby wątrobowe,
  • HbA1C - ma na celu weryfikację stopnia wyrównania cukrzycy (niestety nie mam pojęcia dlaczego miałam zrobić to badanie, nigdy nie miałam problemu z poziomem glukozy), 
  • TSH i FT4 - ze względu na niedoczynność tarczycy muszę powtarzać co pewien czas,
  • APTT i INR - wskaźniki krzepliwości krwi, takie badania miałam już wykonywane podczas drugiej ciąży i już wtedy była konieczność przyjmowania zastrzyków przeciwzakrzepowych,
  • HCV wykrywa żółtaczkę typu C,
  • przeciwciała odpornościowe to badanie w profilaktyce konfliktu serologicznego,
  • HIV,
  • Anty-Xa - badanie mające na celu określenie jakiej wysokości dawkę Clexane i jak często powinnam przyjmować, musiałam wykonać to badanie, ponieważ mimo zwiększenia dawki tego leku poziom jednego ze wskaźników krzepliwości był za niski. Po wykonaniu takiego badania konieczna jest konsultacja u hematologa,
  • toxoplazmoza powtórzona na polecenie lekarza w 21 tygodniu ciąży,
  • badania prenatalne.




poniedziałek, 16 czerwca 2014

Moje zachcianki

Każda kobieta w ciąży ma inne potrzeby. W moim przypadku już na samym początku - ok. 5-6 tygodnia ciąży - odczułam większe łaknienie. Praktycznie mogłabym jeść bez przerwy, było to spowodowane przede wszystkim ciągłym uczuciem głodu i jednocześnie nudnościami. Nie mogłam dopuścić do tego, aby burczało mi w brzuchu. W chwili, kiedy czułam, że zaczynam być głodna musiałam natychmiast zjeść, cokolwiek. Wchodziło prawie wszystko. Będąc w kuchni czułam się jak odkurzacz. Najlepsze było mięso wołowe i wieprzowe, niestety kurczak nie przechodził mi przez gardło, czułam, że dusze się smakiem pierza :/
Mogłam jeść śledzie pod każdą postacią, nawet niewymoczone matiasy, ogórki kiszone, kapustę kiszoną, pomidory (niestety w styczniu i lutym było bardzo trudno znaleźć coś dobrej jakości w "normalnej" cenie), pomarańcze. A do picia najlepsza była gorzka, czarna herbata z cytryną  lub ewentualnie herbaty owocowe.
Oprócz wyrobów drobiowych mój żołądek nie tolerował kawy, rosołu, ciast i słodyczy (wyjątkiem były cukierki owocowe typu landryny, najlepiej Nim 2).
Na szczęście nie mogłam narzekać na nękające mnie wymioty, bo prawie w ogóle ich nie było. Od początku ciąży może zdarzyły się trzy razy, z czego najbardziej zapamiętałam weekend 14-16 lutego 2014, wtedy nasza Pejełka dała czadu. Cały tydzień marzyłam o pysznych pieczonych, soczystych żeberkach. Z 2,5 kg mięsa zjadłam jeden maleńki kawałeczek, po którym niestety bardzo cierpiałam, a na kolacje byłam skazana na kaszkę. Podobna sytuacja miała miejsce dzień później tylko nastąpiło to po lodach. Od tamtego czasu żeberek nie jadłam w ogóle, przez pewien czas miałam nawet wstręt do jakiegokolwiek mięsa, natomiast jeśli chodzi o lody to towarzyszą mi przez cały czas, są najlepszym lekiem na zgagę :)

niedziela, 15 czerwca 2014

Pamiętnik ciąży - I trymestr

Jak wiadomo pierwszy trymestr ciąży trwa od pierwszego dnia ostatniej miesiączki do 13 tygodnia ciąży. Jednocześnie to cudowny czas pierwszych zachcianek i dolegliwości.
W tym czasie odbyliśmy pięć wizyt.
Polecam każdej kobiecie, aby na każdą wizytę zabierała ze sobą swojego partnera. Obecność męża bardzo mi pomaga, a jego mina podczas III wizyty, kiedy zobaczył Pejełkę i jej szaleńczo bijące serduszko - nie do opisania :-D

I wizyta - 10.01.2014
Podczas tej wizyty wykonane zostało badanie USG, podczas którego nie było widać pęcherzyka ciążowego. Zrobiono je tylko i wyłącznie ze względu na silne bóle podbrzusza i podejrzenie wystąpienia torbieli, które mogły utworzyć się po zabiegu inseminacji (listopad 2013). Po wizycie lekarz polecił wykonanie badania betaHCG celem potwierdzenia lub wykluczenia ciąży. Wynik badania 74,8 mlU/ml :)

II wizyta - 18.01.2014
Lekarz potwierdza ciążę. Widoczny jest pęcherzyk ciążowy o wielkości ok. 3 mm.



III wizyta - 03.02.2014
Zarodek ma już 1,11 cm. Podczas badania można zauważyć bijące serduszko. Lekarz zleca szereg badań, które na szczęście wyszły bardzo dobrze, oprócz ALT i AST. Oba wyniki były podwyższone, dlatego lekarz polecił spożywanie ostropestu plamistego.
Zaczęła się również przygoda z lekami. Oprócz kwasu foliowego, który łykałam od kilku miesięcy zażywałam asparaginian extra (2x1), aspirynę cardio 100, duphaston (3x1), euthyrox 100N, clexane 0,4 mg.
Duphaston miał na celu dostarczenie progesteronu, który jest bardzo ważny w początkowej fazie ciąży. Asparaginan extra to nic innego jak mieszanka magnezu i potasu, działa rozluźniająco na mięśnie, natomiast aspiryna cardio oraz clexane wpływa na krzepliwość krwi, oba leki rozrzedzają krew, aby nie doszło do zakrzepów.
IV wizyta  - 12.02.2014
Wizyta u innego lekarza, w sumie nawinęła się przypadkowo, ponieważ miałam skierowanie z pierwszej wizyty, którego wcześniej nie wykorzystałam. Takim oto cudem mam piękne zdjęcie i potwierdzenie, że z zarodkiem jest wszystko dobrze. Jego wielkość to 1,79 cm. Czynność serca: 140 u/min.



V wizyta - 03.03.2014
11 tydzień i 2 dzień ciąży. Długość zarodka 4,54 cm. Do listy leków dokładamy witaminki. Ja wybrałam Femibion Natal 2 +, ponieważ po Prenatalu miałam odruchy wymiotne. Brałam również pod uwagę Omega Med Optima Forte, niestety jego cena jest lekko odstraszająca.
Samopoczucie w tym tygodniu ciąży bardzo dobre.
Podczas wizyty udało się zrobić super sesję zdjęciową.






Nasza ciąża od wizyty do wizyty

Na początku ciąży każda wizyta była jedną wielką niewiadomą. Czekaliśmy na nie z wielką niecierpliwością, strachem i jednocześnie nadzieją, że usłyszymy tylko pozytywne wieści. Odliczanie dni stało się dla mnie w pewnym sensie rytuałem. Najgorsze było czekanie na wizytę. Po kilku dniach od wizyty popadałam w wielki smutek, bo wydawało mi się, że ta poprzednia była bardzo dawno temu a do kolejnej jeszcze 4 tygodnie, później tłumaczyłam sobie, że z Maleństwem musi być wszystko dobrze skoro lekarz nie chce mnie widzieć częściej, a w razie potrzeby zawsze mogę do niego zgłosić się telefonicznie i zasięgnąć porady, albo umówić się na dodatkowe spotkanie. Kolejny kryzys nadchodził kilka dni przed wizytą, moja niecierpliwość osiągała maksymalny poziom i była na tyle uciążliwa, że moja druga połówka widząc moje męki próbowała mnie przekonać do kontaktu z lekarzem w celu przyspieszenia wizyty, albo udania się gdziekolwiek, byle zrobić USG i uspokoić mnie potwierdzając, że z Pejełką nie dzieje się nic złego. Za każdym razem udało mi się wytrwać do umówionego terminu. Niestety po każdej kolejnej wizycie czułam taki niedosyt. Mogłabym godzinami patrzeć w ekran aparatu do badania USG, po prostu byłam bardzo nienapasiona.
Z każdą wizytą początkowej fazy ciąży dojrzewałam do tego, aby stworzyć pamiętnik ciąży, w którym zapisywałabym wszystko to co jest dla mnie najważniejsze. Wreszcie nadszedł ten piękny dzień po wizycie, podczas której potwierdzono widniejący zarodek z bijącym sercem, wtedy z wielkim zaangażowaniem przystąpiłam do wycinania z kolorowego papieru różowego wózka dziecięcego :)

piątek, 13 czerwca 2014

Pamiętnik ciąży

Po przyswojeniu informacji o ciąży postanowiłam stworzyć pamiętniko-album ciąży. Początkowo rozglądałam się za gotowymi pamiętnikami, oczywiście w internecie można znaleźć różne różniste, przepiękne, ale niestety również bardzo drogie. Trafiały się również takie w przystępnej cenie, jednak nie były one oryginalne, jedyne w swoim rodzaju. Wyszperałam również w internecie pamiętnik ciąży w pdf-ie na stronie Medicover, niestety wówczas nie byłam w posiadaniu drukarki, więc postanowiłam, że stworzę coś takiego sama. 
Podstawą było zakupienie zwykłego zeszytu z ładną okładką i białymi kartkami. W naszym przypadku zwyciężył kolor niebieski. Pasuje zarówno do chłopca jak i dziewczynki :)




Oczywiście w planach miałam wykonanie każdej strony innej, niepowtarzalnej, pięknej, ale niestety moje zdolności artystyczne nie robią szału. Mimo wszystko uważam, że liczy się przede wszystkim intencja. Poza tym zależy mi na tym, aby zapisać w jednym miejscu najważniejsze momenty ciąży, dodać notatki z wizyt i wkleić zdjęcia USG. 

Tak prezentuje się jeden z naszych pierwszych wpisów :D



Mam nadzieję, że pamiętnik stanie się pamiątką, po którą w przyszłości chętnie będziemy sięgać.

wtorek, 10 czerwca 2014

III ciąża - nasza Pejełka

III ciąża!!! Wynik badania betaHCG 74,8 mlU/ml potwierdził ciążę w bardzo wczesnym stadium, dlatego lekarz wykonujący badanie USG nie był w stanie jej dojrzeć. Wielkie zaskoczenie i niedowierzanie. Przez kilka kolejnych dni nie docierało do nas w ogóle, że wynik jest pozytywny. Podeszliśmy do tego bardzo lajtowo, bo wiedzieliśmy jak może się to skończyć. Poza tym nie przywiązywaliśmy się uczuciowo do tej wiadomości, żeby później ewentualnie w razie straty nie cierpieć tak jak w dwóch poprzednich przypadkach. Dla pewności po kilku dniach powtórzyłam betę dwukrotnie w odstępie 48 godzin. Jej poziom wzrastał książkowo, powiedziałabym, że nawet lepiej, bo o ponad 100%. Zastanawiałam się czy przypadkiem nie zapowiada się na bliźniaki.
Bez fanfar i ekscytacji dalej toczyło się nasze życie. Podczas wizyty 18 stycznia 2014 lekarz potwierdził wynik badania z krwi. Widoczny był pęcherzyk ciążowy o wielkości ok. 3 mm. Nie pozostało nam nic innego jak czekać do kolejnej wizyty.
3 lutego zobaczyliśmy piękny zarodek o wielkości 1,11 cm z bijącym sercem - naszą Pejełkę :) 
Dopiero wtedy zaczęły się emocje. Radość nie do opisania chociaż trochę stłumiona i jeszcze niepewna. Postanowiliśmy przez pewien czas nie chwalić się tą wiadomością z całym światem. Pierwszymi osobami z najbliższego otoczenia, które dowiedziały się o ciąży byli rodzice. Wraz z kolejnymi wizytami, które potwierdzały, że wszystko jest w porządku dowiadywały się kolejne osoby. Przełomowym momentem były dla nas połowinki, czyli 20 tydzień. Wtedy trochę spadł nam kamień z serca. Od tamtego czasu powtarzam sobie, że już jest z górki, coraz bliżej do powitania naszego Maleństwa na świecie. Planowany termin porodu 19 września 2014 r.

środa, 4 czerwca 2014

Drugie podejście

Po załatwieniu wszystkich formalności związanych ze stratą dziecka i ogarnięciu myśli postanowiliśmy jeszcze raz podejść do inseminacji. Lekarz dał nam zielone światło już po pierwszym pełnym cyklu. W połowie listopada został wykonany zabieg. Tuż po nim dano nam do zrozumienia, że tym razem powinno się udać. Czekałam jak na szpilkach do 6 grudnia, wtedy miałam zrobić test. Dla pewności wykonałam badanie betaHCG. Jadąc po wyniki byłam bardzo podekscytowana, w sumie byłam pewna, że wszystko idzie po naszej myśli. Niestety wynik był tak niski, że już nic nie mogło wskazywać na to że jestem w ciąży. Długo nie musiałam czekać na potwierdzenie tego, że nie jestem w ciąży, kolejnego dnia miałam to wymalowane czerwono na białym. Znowu burza hormonów zawładnęła moim ciałem. Żal nie wiadomo do kogo i jednocześnie strach, że coś ze mną jest nie tak. Po długiej rozmowie z mężem postanowiliśmy całkowicie odpuścić. Zamknąć temat na jakiś czas, a przynajmniej do jego powrotu z delegacji. Miałam się całkowicie wyciszyć. Pomogły mi w tym wizyty u psychiatry, odseparowanie od stresującego miejsca pracy i zatopienie się w nowym hobby, którym było robienie stroików bożonarodzeniowych oraz duży wysiłek fizyczny (codzienne ćwiczenia po kilkadziesiąt minut). Starałam się zmienić tryb życia skupić swoją uwagę na tych rzeczach, które sprawiały mi przyjemność. Z utęsknieniem czekałam na męża i święta, które spędziliśmy z rodziną.
Nadszedł nowy rok, a z nim nowe marzenia i postanowienia. Moje życzenie dla nas: żeby ten rok był nasz! Moja determinacja urosła chyba do najwyższego dotychczas poziomu. Pomyślałam sobie, że oprócz dziecka, które pragnę najbardziej mam także inne plany i marzenia, które zazwyczaj schodziły na drugi plan. Może czas zacząć je realizować. Zacząć od najmniejszego. Może czas zacząć biegać? Wymówek była masa, że okres, złe samopoczucie, zmęczona po pracy, mieszkanie posprzątać, a pod koniec cyklu nie, bo może jest ciąża i lepiej jej nie "maltretować". 31 grudnia 2013 stał się dla mnie dniem, w którym oddzieliłam grubą kreską wszystkie nieprzyjemne przeżycia. Postanowiłam cieszyć się z tego co osiągamy małymi krokami, przestać zrzędzić i użalać się nad sobą. Zauważyłam pewną prawidłowość, mianowicie ludzie cały czas narzekają szczególnie wtedy, kiedy coś komuś nie wychodzi, a jak jest dobrze to tego nie doceniają, bo myślą, że tak musi być. 
Początek roku spędziłam na wędrówkach po lekarzach. Przeraził mnie okropny ból podbrzusza. Postawiłam sobie sama diagnozę: torbiel jajnika. Już to przechodziłam, nic przyjemnego, ale da się przeżyć. W mojej sytuacji przy zespole policystycznych jajników (PCOS) jest to możliwe, szczególnie po stymulacji. Postanowiłam nie czekać, aż urośnie do gigantycznych rozmiarów i udałam się do lekarza. Badanie USG nic nie wykazało. Lekarz stwierdził, że wszystko jest w porządku, ale dla pewności mam stawić się na wizytę kontrolną 10 stycznia. Kolejne badanie wykazało brak torbieli, ale i brak ciąży. Mimo wszystko po konsultacji zrobiłam badanie betaHCG. Tak trochę od niechcenia, dla formalności, żeby wykluczyć ciążę i ewentualnie coś dalej robić z tymi bólami. Dzień później dowiedzieliśmy się, że jesteśmy w III ciąży :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Metody zajścia w ciążę:

  • naturalna - najprostsza i pewnie najprzyjemniejsza ze wszystkich. Jak wiadomo niestety nie zawsze jest ona skuteczna. Istnieje kilka przyczyn, które powodują problemy z zajściem w ciążę, chociażby  zaburzenia gospodarki hormonalnej kobiety, stres, problemy natury fizycznej związanej z budową narządów rodnych, jak również ze strony mężczyzny problemy z nasieniem. Oczywiście starania o dziecko metodą naturalną mogą być poprzedzone stymulacją cyklu kobiety
  • inseminacja (IUI) - to bezbolesny zabieg, który polega na wprowadzeniu do szyjki macicy pobranego wcześniej i wyselekcjonowanego nasienia. Istnieją trzy najważniejsze przesłanki, które kwalifikują parę do wykonania inseminacji. Pierwsza z nich to potwierdzenie występowania owulacji u kobiety, druga potwierdzenie drożności jajowodów (to nic innego jak badanie USG przed którym podawany jest płyn kontrastujący, badanie jest trochę nieprzyjemne) oraz trzecia to prawidłowa ilość, jakość i ruchliwość plemników (minimum to milion prawidłowych plemników w mililitrze). Inseminacja może zostać wykonana w cyklu naturalnym lub po uprzedniej stymulacji owulacji. Jedną z powszechnie stosowanych metod stymulacji jest podawanie domięśniowo gonadotropin przez kilka dni przed owulacją (np. Gonal), następnie ocena pęcherzyków od około 10-11 dnia cyklu oraz podanie w odpowiednim momencie (wielkość pęcherzyka około 20 mm) leku powodującego ich pęknięcie (np. Ovitrelle). Po 24 godzinach od podania zastrzyku wywołującego owulację wykonywana jest inseminacja.
  • in vitro (IVF) - polega na zapłodnieniu komórki jajowej poza organizmem kobiety. Aby uzyskać komórki jajkowe kobieta jest poddawana stymulacji na podobnych zasadach jak w przypadku inseminacji. Uzyskane komórki jajowe i plemniki umieszcza się na specjalnej płytce. Po 2-3 dniach zarodek wprowadzany jest za pomocą cewnika do macicy kobiety. Wskazania: niedrożność jajowodów u kobiety lub brak plemników w nasieniu, wtedy pobierane są one z jądra.